piątek, 22 lutego 2008

Kinderbal(e)

Jeśli Staś tak będzie wkraczał w kolejne lata życia jak wkroczył w drugi to niezły balowicz się zapowiada ;) Faktem jednak jest, że to my mu zafundowalismy tyle imprez, hehe...
Najpierw miniimprezka - w dniu urodzin - tylko Staś, my i tort.
Następnie impreza dla dziadków, chrzestnych i wujków - było 9 osób, był obiad i w ogóle wyżerka, byly zabawy z Jubilatem, prezenty i tort - inny niż poprzednio ;) Impreza rodzinna trwała kilka dni - goście pozostali na dłużej.
A ostatnia była najbardziej szalona - impreza dla dzieci znajomych. Było w sumie 4 dzieci, w tym 3 dziewczyny i Staś. Były: Maja, Gaja i Lena. Julka i maja oraz Antek nie mogli niestety przyjść z powodu wyjazdu i choroby. Wiek gości Stasia to od 9 do 17 miesięcy. Dzieci bawiły się doskonale, niekoniecznie razem ;) a i rodzice nienajgorzej. Były prezenty i był oczywiście tort - tym razem tygrysek.
Są zdjęcia i mikro-filmik, więc Jubilat będzie mógł wszystko zobaczyć - jak świetowaliśmy jego Roczek ;))

piątek, 8 lutego 2008

To wielki krok (małego) człowieka...

Tak, tak...
Dzisiaj, 2 dni po swoich pierwszych urodzinach, Staś stanął bez trzymanki i zrobił pierwszy krok!!! Po czym upadł na pupę ;)) I żadne moje prośby ani zachęty nie skłoniły go do powtórki wyczynu. Jakby nic się nie stało...
Było to w trakcie szaleńczej zabawy w gonitwę, na czworakach. W pewnym momencie Staś wspiął się na nogi, opierając o sofę i nagle puścił, stał sam i zrobił krok do przodu ;))))
Byłam o metr od niego, więc na pewno mi się nie przewidziało... I tylko żałuję, że nie mam obiektywu w oczach, utrwaliłabym tą piekną chwilę...
Stasiu - teraz już tylko do przodu ;)))

środa, 6 lutego 2008

Roczek ;))

Dzisiaj Staś kończy roczek ... Piękna rocznica... Wczoraj wieczorem przypominałam sobie jak rok temu czekałam na poród i jak o 0:35 urodził się Staś...
Ech... tyle nam w życiu zmienił nasz synek, a wszystko tylko na lepsze. A on sam jest z dnia na dzień coraz słodszy, coraz bardziej rozumny i świadomy.
Stasiu - zdrowia, zdrowia, zdrowia i samych dobroci na kolejne lata!
Oby każdy kolejny rok byl conajmniej tak dobry jak Twój pierwszy rok życia...

poniedziałek, 21 stycznia 2008

I zaczął się Nowy Rok... Wiele się działo, stąd taka przerwa na blogu. Pokrótce - opiszę wszystko po kolei..
Święta spędziliśmy u dziadków. Dość powiedzieć, że Staś był rozrywany przez całą rodzinę, a najbardziej przez Dziadka. Po prostu nie odstepował Stasia na krok, szalał z nim, usypial go, chodził na spacery... Same święta nie zrobiły większego wrażenia na Stasiu, ale z prezentów cieszyl się - jak to z każdej nowej zabawki. Potem kilka dni spędziliśmy w górach, Stas pooddychał górskim powietrzem. A 2 dni Staś spędził z samymi Dziadkami, a rodzice mogli poszaleć w Sylwestra ;)) Później, przez różne komplikacje losowe, zostaliśmy tam dłużej i mieliśmy okazję odwiedzić drugich Dziadków. I tu znów szaleństwa od rana do wieczora. Stasiowi bardzo spodobał się kominek i figurka Buddy, niewiele mniejsza od niego.
Po powrocie do domu poszliśmy na I kinderbal Gajki - roczek. Stas był jedeynym chlopcem w towarzystwie - inne dzieci to były dziewczynki. Ale nie przeszkadzało im to bawić się razem lub obok siebie. Minęło kilka dni i odwiedził nas Dziadek i ciocia Paulina - m.in. z powodu 30. urodzin Mamy ;))) Dziadek opiekował się Stasiem a my szaleliśmy na imprezie z tej okazji...
I dzisiaj ciocia i Dziadek pojechali do domu...
Ale niedługo wrócą, bo zbliża się.... roczek Stasia!
Ale o tym za miesiąc ;))

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Na tydzień przed świętami

Przedostatni weekend adwentu upłynął nam pracowicie, bo na pieczeniu i dekoracji pierników już po raz 3 oraz na robieniu kulek rybnych - to była premiera. Staś chcąc-nie chcąc uczestniczył w tym świątecznym rozgardiaszu, ale w charakterze obserwatora. Trzeba przyznać, że był bardzo grzeczny i prace szły bezboleśnie. Z wielką ciekawością zaglądał do garnków, gdy tylko dorwał się komuś na rączki ;)) Ma chyba zadatki na kucharza ;)
A w niedzielę rano, przy myciu zębów zauważyłam coś białego na górnym dziąśle. Myśląc, że to pasta, sprawdziłam i przekonałam się, że to góra jedynka! Przebiła się przez dziąsło i sterczy jej kawałeczek ;) A to wszystko odbyło się w dzień urodzin cioci Agaci ;))

A do świąt już tylko tydzień ;))) Jingle bells, jingle bells...

piątek, 14 grudnia 2007

Przedświątecznie

Grudzień upływa nam na oczekiwaniu na Święta (to głównie Ja) i na goszczeniu się lub kogoś ;)
Ale zacznę od Mikołaja, który przyniósł Stasiowi po raz pierwszy prezent! Było to tzw. jeździdło. Staś miał ogromny ubaw w rozpakowywaniu paczki (tzn. asystował przy tym) i skręcaniu jeździdła. Pomagał tacie jak mógł a potem zasiadł w nim jak lord i był powożony ;))
A wracając do gościny - najpierw odwiedził nas Olaf z mamą - wrócili z dalekiej Japonii na Święta do kraju. Chłopaki - mówiąc ogólnie - nie przeszkadzali sobie ;) Ale były momenty, że zauważali się nawzajem i robili coś na kształt wspólnej zabawy. A mamy w tym czasie plotkowały, jadły, potem usypiały padnięte dzieci itd. Umowiliśmy się jeszcze za tydzień, więc ciąg dalszy nastąpi.
miniona sobota była pod hasłem towarzyskiej wigilii. Znajomi odważyli się zorganizować taka imprezę w domu, wszyscy przynieśli potrawy wigilijne i ucztowaliśmy. Staś nawet dostał kolejne prezenty mikołajkowe! Było miło, pysznie, przedświątecznie. A w tym olbrzymia zasługa gospodarzy - postawiona wysoko poprzeczka będzie wyzwaniem dla przyszlorocznych gospodarzy, bowiem postanowiliśmy kontynuować tradycję! A nam marzy się, żeby w towarzystwie pojawiło się więcej dzieci, bo na razie Stas jest osamotniony...
Następnego dnia odwiedziliśmy Gajkę - starszą o miesiąc od Stasia. I tu znów- dzieci nie przeszkadzały sobie, ale momentami nawiązywały nic porozumienia. Było bardzo miło i czekamy na 1 urodziny Gajki!
A dalszy ciąg przedświątecznego okresu upłynie nam na pieczeniu pierniczków i robieniu słynnych kulek rybnych Grażyny. A potem - huziaaaa do dziadków! I będą Święta... Ale o tym napiszemy już w Nowym Roku...

sobota, 8 grudnia 2007

Odwiedziny niejednej blondyny ;)

W pierwszy dzień adwentu odwiedziły nas koleżanki Stasia - Julia i Majka, Marysia w brzuchu mamy i ich rodzice ;)) Dziewczyny są starsze od Stasia - mają 5 i prawie 2 lata, więc komunikacja ze Stasiem jeszcze nie była na wyrównanym poziomie. Jednak wszyscy troje bawili się na macie Stasia jego zabawkami, każde w swoim wymiarze ;) Później dziewczyny poszły szaleć w Stasia pokoju a on sam towarzyszył rodzicom i gościom, prezentując swe umiejętności a najchętniej stojąc przy stole i usiłując dorwać cokolwiek na nim było. ;)) Myślę, że Marysia, która urodzi się w kwietniu 2008 być może będzie jedną z pierwszych narzeczonych Stasia ;))) Sądząc po urodzie starszych sióstr Marysi - będzie piękną blondynką ;))
Posted by Picasa

piątek, 7 grudnia 2007

Postrzyżyny ;))

2 grudnia stwierdziliśmy, że długość włosów Stasia zagraża już jego wzrokowi ;) Przystąpiliśmy więc do pierwszych postrzyżyn. Staś został posadzony na swoim krzesełku, Tata lekko zwilżył mu włosy i maszynką do golenia podciął grzywkę. Staś był wymagającym klientem, ponieważ głośno bucząca maszynka tak go fascynowała, że każde zbliżenie jej do głowy powodowało odwrócenie Stasia w tym kierunku ;) I znów wykazaliśmy sie kreatywnością rodzicielską - używając różnych wybiegów, udało się "ustabilizować" Stasia i dokonać obcięcia włosów. Co zostało uwiecznione na zdjęciu obok ;))) Pukiel włosów oczywiście trafił do koperty i do albumu Stasia.
Posted by Picasa

środa, 5 grudnia 2007

Nowości ;-)))

W czasie długiej przerwy w blogowaniu Staś nabył nowe umiejętności a także przeżył kolejne "pierwsze razy". I tak: Duża Kąpiel w połowie listopada, podczas kąpieli Staś zachlapał całą łazienkę i wtedy podjęliśmy decyzję, że nadszedł czas na kąpiel w dużej wannie. Tata kupił matę antypoślizgową i Staś odbył swoją pierwszą WIELKĄ kąpiel. Był zachwycony, tym bardziej, że z powodu choroby musieliśmy zawiesić zajęcia na basenie do marca. Chlapał rączkami, przewracał się z brzuszka na pupę, z jednego końca wanny dreptał w drugi... Istne szaleństwo! Jednak podczas spłukiwania głowy prysznicem był troszkę wystraszony, gdy woda lała sie po główce robił się sztywny i łapał powietrze ;) Ale po kilku kąpielach, zaznajomił się z prysznicem i teraz to uwielbia ;) Sam bierze do rączki prysznic i bawi się w fontannę. Nie muszę dodawać, że w dużej wannie słodko wygląda mały mors usiłujący złapać pianę;) Kolejne nowości w menu: Staś jest już na tyle duży, że do jego menu wkroczyły chleb, masło, makaron, miśkopty i chrupaczki, chrupki kukurydziane i inne smakołyki. Jest zafascynowany trzymaniem jedzenia w ręku i powolnym zjadaniu. Ponieważ ma na razie tylko 2 dolne jedynki, gryzienie i żucie jest dla niego dużym wyzwaniem ;)) W listopadzie, po wizycie cioci Jadzi Staś nareszcie...usiadł ;) A zmotywowała go do tego nowa zabawka od cioci, magiczne drzewko na kulki - nareszcie miał motywację by bawić się na siedząco i znalazł na to czas ;) Ale nadal jego ulubioną czynnością jest stanie - przy wszystkim, czego może się chwycić. W drugiej połowie listopada Staś nabyl tyle nowych umiejętności, że aż tata się dziwił. Każdego dnia po powrocie z pracy Staś pokazywał co nowego umie ;)) I tak, Staś robi "papa", najchętniej dwoma raczkami narza, klaszcze w dłonie "kosi, kosi" lub "brawooo", pytany "gdzie jest miś/lampa/mikołaj" patrzy we właściwym kierunku ;)), a najsłodsza umiejętność (nabyta już wcześniej) to gdy ktoś mówi "tak, tak, tak" to Staś kiwa głową na "nie nie nie" ;)))) Nauka trwa nadal ;)))

wtorek, 4 grudnia 2007

Odwiedziny Babci Grażyny ;)

W sobotę, 24 listopada przyjechała do nas babcia Grażyna. Już od pierwszych chwil Staś i babcia stali się super kompanami w zabawie. Staś szalał, pokazując swe umiejętności, a babcia zachwycona towarzyszyła mu przez cały dzień. Niestety, ponieważ Staś był rekonwalescentem, nie mogliśmy jeszcze wychodzić na spacery. Tak więc odwiedziny babci spędziliśmy po domowemu. Babcia zajmowała się Stasiem, uczyła go nowych umiejetności, np, pokazywać gdzie misiu ma OKO ;))) a ja gotowałam różne smakołyki (hm... chyba można je tak nazwać...), a Tomek rozpracowywał nowy nabytek babci - mp4, którym obdarował ją Ryś. I tak w atmosferze rodzinnej sielanki mijały dni. A gdy Staś spał to babcia surfowała po necie, szukając rodzinnych korzeni i przodków ;))) Wieczorami degustowaliśmy nalewki naszej roboty ;) W poniedziałek zrobiłam mój ulubiony, popisowy deser - clafoutis z jabłkami - którym oczarowałam babcię ;)) A wieczorem pojechaliśmy wszyscy do lekarza Stasia na wizytę kontrolną, podczas której dr potwierdził, że Staś zdrowy ;) Hurra! I tak dobiegła końca wizyta babci - wstępnie ustaliliśmy, że babcia będzie nas odwiedzać conajmniej raz na kwartał ;))) A po wyjściu babci Staś długo rozglądał się po mieszkaniu i wpatrywał w drzwi jakby czekając aż znów w nich stanie babcia...