wtorek, 30 grudnia 2008

Żywe szopki


Między świętami odwiedziliśmy 2 żywe szopki - na Żoliborzu w kościele św. Kostki i na Służewiu. Ta druga to jakaś pomyłka - dawno temu zbita szopka z figurkami i 2 kozy ;) Ale ta na Żoliborzu bardzo sympatyczna. Staś zafascynowany zwierzątkami - były osioł, lama, ptactwo, kozy, owce, jagniatka. Ale najbardziej Stasiowi podobało się Dzieciątko w żłobku.
Posted by Picasa

niedziela, 28 grudnia 2008

Przemyślenia okołoświąteczne mamy...

Pod wieloma względami to pierwsze Święta... pierwsze u nas, pierwsze dla całej rodziny w W-wie, pierwsze w połączonym składzie rodzin, pierwsze, gdy my gościmy Rodziców, pierwsze "świadome: święta Stasia... On cieszył się w swej dziecięcej otwartości, szczerości z tego niecodziennego spotkania z całą Rodziną w tym samym miejscu i czasie. Dorośli mieli chwile wspólnoty ale tez odosobnienia, potrzebnego przy takiej ilości osób na małej powierzchni mieszkaniowej ;) i tu pomagały książka, sudoku, komputer (!), papieros... A wspólne chwile to gotowanie - dwie babcie, każda ma swoje sposoby i tajniki kulinarne ale dogadywały się w kuchni bez problemu. Młodsi wiekiem i stażem kulinarnym tez ambitnie pomagali i wnosili swój wkład w świąteczne obiady. Było wesoło - każdy miał swoje zdanie na tematem danego dania, swój sposób, pomysł jak i co przyrządzić ;)) Dziadek był nieodłącznym towarzyszem Stasia, tata był gospodarzem trzymającym całość w ryzach... Wszystko i wszyscy mieszali się ze sobą, konieczne były luz, wsłuchanie się w drugiego, a czasem zdecydowane postawienie na swoim... Nie było żadnych zgrzytów, niesnasek, kłótni czy obrażania...
I w sobotę po Świętach wszyscy się rozjechali... I wtedy poczułam w sercu i duszy pustkę... Zostaliśmy we trójkę a ja miałam poczucie, że Święta już minęły, że to już koniec... Kilka dni i tak wiele osób przyzwyczaiło mnie do gwaru, do nieustannej obecności kogoś obok... Zabrakło gwaru, śmiechu, czasem zbyt głośnej rozmowy, dyskusji, żartów, docinków... Pozostało wspomnienie, wspólny wysiłek przygotowań i poczucie że się udało ;) Staś też często wspominał babcie i dziadka - mówił babka, dziadzia... I powoli dochodziło do niego, że już pojechali do domu, papa...
Ja mam poczucie, że nasza Rodzina jest naszą największą wartością w życiu. I jestem bardzo szczęśliwa, że Staś może dorastać w gronie takich babć, dziadka, cioci i wujków. Szkoda, że takie odległości nas dzielą, ale fantastycznie, że mimo tego tak jest nam razem dobrze...

piątek, 26 grudnia 2008

Święta 2008

Po gruntownych i finałowych porządkach - nasza pierwsza choinka! Wysoka do sufitu, pachnąca, zielona, piękna jodła. "Choinko piękna jak las, choinko zostań wśród nas..."Staś był zachwycony - wielkie drzewo z ozdobami nagle wyrosło w rogu pokoju ;) I zaczynają zjeżdżać się pierwsi goście - najpierw babcia Grażyna a następnego dnia wszyscy pozostali goście. Nas absorbują ostatnie zakupy wśród tłumu i wyczekiwanie na zapowiadany śnieg! Przedświąteczny obiad z całą Rodziną - Staś oszołomiony i szczęśliwy - tyle ludzi - dziadkowie i wujostwo naraz! Rozpoczynamy gotowanie: barszcz, kompot z suszu, sałatka warzywna, piernik - gotowe w przeddzień Wigilii. A w Wigilię już od rana dalsze przygotowania... I ostatnie dekoracyjne szlichty - lampki na ścianę zawieszają wszyscy panowie, lampki za oknem już świecą. Czuć świąteczne podniecenie, entuzjazm... A jak Staś drzemał to przygotowanie stołu i gotowe, czekamy aż Staś wstanie ;) Wigilia - opłatek, modlitwa, kolacja, rozmowy, żarty, śmiechy, wszechobecny głos Stasia - atmosfera inna, magiczna, rodzinna... I wszyscy czekają na ten moment - na prezenty ;) Tradycyjnie, tuz przed deserem, dziadek zajmuje Stasia w jego pokoju, wyglądają Gwiazdki/Dzieciątka/Aniołka. I już - pod choinką są prezenty! Staś wpada i bierze pierwszy z brzegu swój prezent, reszta go nie interesuje ;) Tata rozdaje prezenty reszcie Rodziny. Gwar, szelest papieru, folii, kokardek... Śmiechy, okrzyki zaskoczenia, podziękowania, oglądanie prezentów, nie tylko swoich ;) A każdy najbardziej zainteresowany - co dostał Staś ;) Każdy z nas gdy był małym dzieckiem marzył o takich zabawkach jakie teraz są... I stąd każdy chciał dotknąć, odpakować, pomoc złożyć nowe zabawki. Każdemu momentowi towarzyszyły zdjęcia. A potem Staś poszedł spać pełen wrażeń, zasypiał jak zwykle - tylko z dziadkiem - a my do późnych godzin siedzieliśmy i debatowaliśmy... I tak minęły kolejne dni Świąt - obecność całej Rodziny z głównym uczestnikiem zdarzeń - prawie dwuletnim Stasiem. Lekka infekcja i mróz uniemożliwiły Stasiowi wyjście na spacer - wobec tego dziadek został z nim w domu a reszta udała się na spacer na Stare Miasto, podziwiać świąteczne oświetlenie miasta ;)))
Posted by Picasa

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Stasia biblioteczka


Staś ma już dużo książeczek, więc przeznaczyliśmy na nie komodę.
Codziennie Staś ją otwiera i wyciąga którąś z książek i chce by mu czytać lub sam "czyta" ;) Jak na razie czytanie Stasiowi jest ekstremalnym zajęciem, ponieważ zdążę przeczytać kilka wersów i on juz odwraca dalej... Chyba kurs szybkiego czytania by się przydał.... ;)

Wigilia towarzyska




Zgodnie z 3 letnią już tradycja, spotykamy się towarzysko na przedwigilijnym spotkaniu. Pierwsze odbyło się gdy Staś był jeszcze w brzuchu a ostatnie w sobotę u Sobstyli;) Każdy tradycyjnie przygotował ok. 2 dania, różnymi sposobami - kupne, własnoręczne lub swojej mamy, np. pyszny barszczyk Magdy mamy ;) największym szczęściarzem był Staś, który znów został obdarowany prezentami od Mikołaja ;)) Dostał spychacz i kręgle oraz ciasteczka.
Objedliśmy się, podzielilismy opłatkiem, Stas poszalał z ciotkami ;)

niedziela, 7 grudnia 2008

Przygotowania świąteczne


W tym roku po raz pierwszy Święta będą u nas, my będziemy gospodarzami, a Dziadkowie, ciocia i wujkowie Stasia - gośćmi. Wobec czego powoli toczą się przygotowania, na razie kulinarno dekoracyjne. Kulinarne to: kulki rybne gotowe, a pierniczki upieczone i polukrowane ;) leżakują by zmięknąć odpowiednio ;) Staś na razie nie uczestniczy czynnie w przygotowaniach kulinarnych, wyłącznie z powodu komfortu Rodziców - zaangażowanie Stasia zaowocowałoby wydłużeniem przygotowań i pewnie nerwowymi sytuacjami ;) Ale w kolejnych etapach, szczególnie dekoracyjnych, na pewno będzie uczestniczył ;) A obok efekty przygotowań ;)

Pierwsze spotkanie z Mikolajem!

Staś już od kilku dni był uprzedzony, że wkrótce przyjdzie Mikołaj, jeśli będzie grzeczny. Nader często to zdanie pomagało w sytuacjach kryzysowych, kiedy Stasia główną wypowiedzią było "nie!" ;) Wtedy zdanie - "Mikołaj przychodzi do grzecznych dzieci" zmieniało cudownie Stasia w grzeczne dziecko ;)
Wreszcie nadeszła sobota - rano wstaliśmy już o 7 (wiadomo dzięki komu ;), ubraliśmy się i w południe Tata poszedł wyrzucić śmieci a tu ktoś dzwoni do drzwi. Otwieramy a za drzwiami - Mikołaj! Staś przejęty,pokazał Mikołajowi gdzie może usiąść, ale jak ja szybko poszłam do pokoju po aparat, to zaraz leciał za mną ;) Mikołaj wszedł do salonu i rozpoczął "przesłuchanie" - czy byłeś grzeczny? Staś bez mrugnięcia okiem powiedział "Tak!" i Mikołaj zaczął wyciągać prezenty: klocki Lego, znikopis i ciastolina. Staś z ochotą przyjmował prezenty i wtedy strachu już w ogóle nie było ;) Mikołaj szybko się pożegnał i poszedł żegnany przez Stasia "Papa, do zobaczenia!". A potem nagle wrócił Tata, jakoś dziwnie miał zaczerwienione policzki... ;))) A na fotkach widać to niezwykłe spotkanie oraz radość z prezentów ;)

sobota, 6 grudnia 2008

Pierwsze spotkanie z Mikołajem


Staś już od kilku dni był uprzedzony, że wkrótce przyjdzie Mikołaj, jeśli będzie grzeczny. Nader często to zdanie pomagało w sytuacjach kryzysowych, kiedy Stasia główną wypowiedzią było "nie!" ;) Wtedy zdanie - "Mikołaj przychodzi do grzecznych dzieci" zmieniało cudownie Stasia w grzeczne dziecko ;)
Wreszcie nadeszła sobota - rano wstaliśmy już o 7 (wiadomo dzięki komu ;), ubraliśmy się i w południe Tata poszedł wyrzucić śmieci a tu ktoś dzwoni do drzwi. Otwieramy a za drzwiami - Mikołaj! Staś przejęty,pokazał Mikołajowi gdzie może usiąść, ale jak ja szybko poszłam do pokoju po aparat, to zaraz leciał za mną ;) Mikołaj wszedł do salonu i rozpoczął "przesłuchanie" - czy byłeś grzeczny? Staś bez mrugnięcia okiem powiedział "Tak!" i Mikołaj zaczął wyciągać prezenty: klocki Lego, znikopis i ciastolina. Staś z ochotą przyjmował prezenty i wtedy strachu już w ogóle nie było ;) Mikołaj szybko się pożegnał i poszedł żegnany przez Stasia "Papa, do zobaczenia!". A potem nagle wrócił Tata, jakoś dziwnie miał zaczerwienione policzki... ;))) A na fotkach widać to niezwykłe spotkanie oraz radość z prezentów ;)

czwartek, 4 grudnia 2008

Rocznica...



Dzisiaj mija nasza podwójna małżeńska rocznica:
16 rocznica odkąd jesteśmy razem i 6 rocznica naszych zaręczyn... Mąż jak zawsze pamiętał i wrócił do domu z pięknymi kwiatami i życzeniami.
Oby kolejne lata były takie jak dotąd...
No i dzisiaj Barbórka - serdeczne życzenia dla Dziadka Janka! Staś złożył Dziadkowi życzenia przez telefon, mówiąc "Sto lat!" ;)

środa, 3 grudnia 2008

Babcia Irena nas odwiedziła

Babcia przyjechała na weekend, na naszą prośbę, bo mieliśmy wieczorne wyjście. Babcia przywiozła prezenty od śląskiego Mikołaja i zaczęły się szaleństwa. W niedzielę rano babcia opowiadała, że bawili się tak dobrze ze Stasiem, że babcia dopiero o 21 się zorientowała która godzina ;) I dzięki temu Staś też miał "luz" bo poszedł spać dopiero przed 22 ;) Ale za to padł jak mucha ;)
Odwiedziny babci były bardzo udane, ustaliliśmy już szczegóły przedświąteczne i czekamy na odwiedziny wszystkich dziadków, cioci i wujków naraz ;) To dopiero będzie wizyta! Staś nie będzie wiedział z kim się bawić ;) Ale i tak pewnie wygra dziadek ;), który notabene dzwonił do babci w niedzielę rano i pytał "czy dała radę?" ;))