czwartek, 26 lutego 2009

Bilans dwulatka!

Dzisiaj zaliczyliśmy bilans dwulatka!
Staś na wizycie był jak zwykle bardzo grzeczny i ciekawski. najpierw ważenie i mierzenie - jak zwykle pielęgniarka stwierdziła, że Staś nadzwyczaj grzecznie stoi na wadze i da się zmierzyć, bo jak pani powiedziała "co tu inne dzieci wyprawiają..."
Potem zaprosił nas pan doktor i oznajmił, że waga jest ciut powyżej 50 centylu a wzrost ciut poniżej.
Następnie Staś na golasa poddał się procedurze zbadania: uszy, ząbki, osłuchanie, brzuszek i siusiak. Wszystko w najlepszym porządku.
Staś tradycyjnie sprawdził każdą wagę, ponaciskał przyciski, sprawdził wszystkie szuflady w gabinecie, wyciągnął i włożył kluczyki w szufladach i pożegnał się z panem doktorem podając rękę.
Następny bilans za 2 lata! A za 2 tygodnie pierwsza wizyta u dentysty!

środa, 25 lutego 2009

Nowi wujkowie

Odwiedzili nas po raz pierwszy wujek Tomek i wujek Paweł z Kraśnika.
Staś przygotowany na ich wizytę, ładnie się przywitał i nieco onieśmielony przyglądał się gościom. Ale jak zobaczył, że wujek Paweł wyciąga prezenciki to od razu dystans minął i odważnie podszedł, odebrał prezent i podziękował (nagabnięty przez mamę ;))
Wujek Paweł pomógł otworzyć opakowanie i wyjął 2 kolorowe autka - wyścigówkę i straż pożarną. Staś chciał się z nimi nawet kąpać ;) A po kąpieli od razu mówił - idziemy do wujka? Bardzo mu wujkowie przypadli do gustu, zwłaszcza, że zazwyczaj przychodzą do nas same ciotki albo ciotki z wujkami. A tu nagle przyszli sami wujkowie ;)

poniedziałek, 23 lutego 2009

Z życia Stasia

U nas powoli wszystko wraca do normy - Staś zdrowy wyruszył rano do klubiku. Wziął ze sobą książeczkę do czytania dla cioci, pytany kto na niego czeka w klubiku mówił "Zuzia i Dawid". Wchodzimy, Staś rozgadany, od razu cioci oznajmił, że ma zimne policzki bo jest zima ;) I wielce się ucieszył, bo zobaczył, że czekają na niego... Zuzia i Dawid ;) Inne dzieci niestety chorują, nadal wirusy szaleją...
A wczoraj nastąpił ważny moment. Staś od kilku dni zaczął nas informować o tym, że zrobił kupkę (wcześniej to nasze nosy, domyślanie się powodowało, że orientowaliśmy się, że takie wydarzenie miało miejsce ;)) Wczoraj przy zabawie, mówi do mnie "Mam kupę". No to idziemy do mycia, ale okazuje się, że w pampersie nic nie ma. Więc przekonałam go, żeby usiadł na nocniku, ja wyszłam i miał mnie zawołać. Miał pod ręką swoją koparkę, siedział i bawił się. Po 15 min. usłyszałam, że wstaje, weszłam, a tu w nocniku - piękna kupa (i nie tylko ;)) A najlepsza była dzika radość Stasia z tego powodu! Sam wyrzucił zawartość nocnika do ubikacji i spuścił wodę, potem biegał i krzyczał "Zrobiłem kupę do nocnika!"
Dla wrażliwych - przepraszam za taki temat, ale chyba każdy rodzic wie jaka to ważne kwestia, ta kupa... ;)

poniedziałek, 16 lutego 2009

Odpuszcza...

No i doczekaliśmy się antybiotyku, bo infekcja nie dawała za wygraną. I po 1 dawce już była poprawa, a teraz już jest ok, męczy tylko nadal kaszel na zmianę mokry i suchy...?
A zarazki Staś chyba sprzedał rodzicom, bo teraz my mamy drapanie w gardle, katar, duszący kaszel... Dziś byliśmy na spacerku, zobaczyć śnieg i bałwany.

A z nowości - chyba Stasiowi na dobre uruchamia się bunt dwulatka objawiający się częstym niezadowoleniem i buczeniem bez powodu... Chce coś zrobić sam, nie umie - złości się. Ktoś chce mu pomóc - jeszcze większa złość... Klasyka buntu ;) Biedny, sam nie wie też co się z nim dzieje... I od czasu choroby odmawia konsekwentnie mleka z butelki - więc chyba koniec ery butelkowej.
Ech, oby buntownik nie zagościł w nim na zawsze ;)

środa, 11 lutego 2009

Choroba...

Staś zachorował... Niestety i nas dopadł jakiś paskudny wirus z tych "latających" teraz wszędzie... Staś ma okropny kaszel, katar i gorączkę. Biedny jest i męczy się bardzo ale jak tylko nie ma gorączki to humor i siły dopisują. A jak tylko gorączka skacze do 39 to biedaczek jest jak śnięta ryba...
Obok - dwa oblicza Stasia podczas choroby...

poniedziałek, 9 lutego 2009

Medialna bestia ;))

 

Daawno temu wysłałam do miesięcznika dziecko zdjęcie Stasia. I niedawno dostałam od koleżanki sms o treści "Ależ Staś się przystojnie prezentuje w Dziecku! Medialna bestia ;)". zaskoczona, kupiłam gazetę i rzeczywiście - w dziale Poznajmy się, wśród wielu innych zdjęć jest zdjęcie Stasia. A dowód obok ;)
Posted by Picasa

sobota, 7 lutego 2009

Po urodzinkach

W niedzielę poszliśmy na spacer osiedlowy z babcią Grażyną i dziadkiem Januszem, który był u nas pierwszy raz. Potem po drzemce Stasia wybraliśmy się na pizzę do Enzo, Staś zajadał jak zwykle ze smakiem.
A po tym wszystkim dziadek Janusz pojechał razem z babcią Ireną i dziadkiem Jankiem. Zostaliśmy we czwórkę z babcią Grażyną.

piątek, 6 lutego 2009

Dwulatek

 


Staś skończył 2 lata.. Jak to szybko zleciało...
Świętowanie rodzinne zaczęliśmy tydzień wcześniej, od przyjazdu dziadka Janka, bo my pojechaliśmy na imprezę w okolice Lublina. Staś z dziadkiem doskonale sobie przez weekend poradzili, pewnie nie zauważając zbytnio naszej nieobecności. Staś pomógł dziadkowi otworzyć odkurzacz, dziadek nauczył Stasia nowego sposobu tańca "Labada"... Obustronne korzyści ;) Przez cały tydzień Staś chodził do klubiku a dziadek od rana do 14 czekał aż Staś z niego wróci ;) W czwartek dojechała do nas babcia Irena, w piątek - w dniu urodzin - Staś zaniósł do klubiku torcik jabłkowy, pięknie udekorowany wg pomysłu taty jabłkiem oraz 2 świeczki. Przy wyjściu z klubiku ciocie mówiły, ze torcik był pyszny, wszyscy odśpiewali Stasiowi sto lat i Staś dostał laurkę od dzieci i cioć.
W domu czekała na niego niespodzianka - piękne urodzinowe dekoracje specjalnie dla Stasia! Głównym sprawcą był dziadek, który kupił balony i serpentyny, a potem z babcia je rozwieszał. Staś był zachwycony.
Wieczorem, po powrocie taty, był drugi tort z galaretka i bananami, świeczki i sto lat. Były tez prezenty od dziadków - książeczki i owoce. Przez cały dzień pisali i dzwonili do Stasia - ciotki i wujki z życzeniami. Staś rozmawiał 7 razy przez telefon i odbierał życzenia, czasem w połowie składanych życzeń Staś odchodził od telefonu ;)
W sobotę rano Staś poszedł na spacer z dziadkami a potem zjechali kolejni goście - babcia Grażyna i dziadek Janusz. I zaczęła się impreza - obiad, profesjonalny tort z cukierni z ukochana Mają, świeczki, sto lat i kolejne prezenty! BMW X5 zdalnie sterowane (którym Staś najchętniej się bawi siedząc daleko od niego, najlepiej na kanapie ;) oraz kuchnia mini Tefal! Istny szal, zaraz wszyscy dostali od Stasia kawę, był gotowany makaron i zupka oraz tosty z tostera. Staś po dniu pełnym wrażeń poszedł spać, a my dalej siedzieliśmy i przy kolacji i napitkach gadaliśmy do nocy...
Posted by Picasa