Niestety przytrafił się nam jakiś wirus żołądkowo-jelitowy. Na szczęście dosyć krótki i łagodny miał przebieg - przypuszczam, że dzięki szczepieniu przeciw rotawirusom.
Najpierw wymioty, potem lekka gorączka i osłabienie, wręcz klejenie się do mamy... Jeszcze taki Staś nigdy nie był, żal go było. Doktor zbadał go, zalecił dietę i leki osłonowe, a po 1,5 dnia Staś już był zdrowy, z apetytem i pełen energii nie mógł się doczekać powrotu do przedszkola. Niestety po kilku dniach mnie dopadło coś podobnego i podobne objawy. Również zgłosiłam się do lekarza na wszelki wypadek ze względu na fasolkę. Lekarz był dość rozmowny i poinstruował mnie, że w sezonie jesienno-zimowym to są częste infekcje i można im zapobiegać, podobnie jak innym wirusom poprzez mycie rąk. Absolutnie każdy przed kontaktem z dzieckiem musi umyć ręce, zwłaszcza jak przychodzi z zewnątrz. Bakterie powodujące takie infekcje są wszędzie - na klamkach, na przyciskach windy, na poręczach w autobusie itd...
Stąd będę chyba mniej wyrozumiała dla osób, które witają się z nami, a zwł. ze Stasiem bez umycia rąk... Może będę dziwaczką w oczach niektórych, ale czasem inaczej się nie da...
sobota, 31 października 2009
czwartek, 22 października 2009
Pochwały dla przedszkolaka
Wiem, że to nieskromnie
Wiem, że to nie przystoi
Wiem, że to niewychowawczo....
ale jednak pochwalę syna ;)
Odkąd Staś chodzi do przedszkola zbieram o nim same pochwały od personelu - począwszy od pani intendentki po panią Dyrektor. A za co chwalą?
- intendentka: najlepiej je ze wszystkich, jedyne dziecko, ktore je surówki
- pani dyrektor&wychowawczynie: ma najlepszą pamięć, najlepiej skupia uwage na czytaniu książeczek
- wychowawczyni: najlepszy w grupie wiekowej z angielskiego
- logopeda: najlepiej rozwinięta mowa
- dyrektor: najlepiej rozwinięty manualnie
....... Nie będę ukrywać, że miło mi, gdy to słyszę ;)
Ale dla przeciwwagi zdarzają się też upomnienia, np. zdolny ale leń, nie słucha się, rozrabia...
Bardzo przepraszam czytelnikow, którym zrobiło się mdło, ale skoro dokumentuję tu życie Stasia - to też musiałam zapisać na pamiątkę...
Wiem, że to nie przystoi
Wiem, że to niewychowawczo....
ale jednak pochwalę syna ;)
Odkąd Staś chodzi do przedszkola zbieram o nim same pochwały od personelu - począwszy od pani intendentki po panią Dyrektor. A za co chwalą?
- intendentka: najlepiej je ze wszystkich, jedyne dziecko, ktore je surówki
- pani dyrektor&wychowawczynie: ma najlepszą pamięć, najlepiej skupia uwage na czytaniu książeczek
- wychowawczyni: najlepszy w grupie wiekowej z angielskiego
- logopeda: najlepiej rozwinięta mowa
- dyrektor: najlepiej rozwinięty manualnie
....... Nie będę ukrywać, że miło mi, gdy to słyszę ;)
Ale dla przeciwwagi zdarzają się też upomnienia, np. zdolny ale leń, nie słucha się, rozrabia...
Bardzo przepraszam czytelnikow, którym zrobiło się mdło, ale skoro dokumentuję tu życie Stasia - to też musiałam zapisać na pamiątkę...
czwartek, 15 października 2009
Pavor nocturnus...
...czyli lęki nocne. Oto co ostatnio męczy Stasia a przy tym i nas. Budzi się w nocy z krzykiem, nie da się dotknąć, przytulić - nic. Mówienie, że wszystko ok - tez nie pomaga. Ostatniej nocy, po kilkunastu minutach pomogło śpiewanie. I zasnął, jakby nigdy nic... Oczywiście jak to ja - poczytałam na ten temat co nieco i niewiele da się zrobić. Dziecko odreagowuje przeżycia dnia, nowe bodźce, nowe wrażenia, nowe sytuacje... Są podstawowe zasady, które należy bezwzględnie stosować, bo są bezpośrednią przyczyną - nie straszyć dziecka niczym, nawet w zabawie. Nie mówić o nieuzasadnionym strachu w stosunku do czegokolwiek/kogokolwiek, np. do pająków czy innych zwierząt. No i telewizja - nawet jedna zauważona scena w TV (niekoniecznie z bajki) może skutkować lękiem.
No to zobaczymy co będzie dalej...
No to zobaczymy co będzie dalej...
środa, 14 października 2009
Wujek solo
Odwiedził nas wujek Adam. We wtorek byliśmy wszyscy poza domem a Staś w przedszkolu. Stasia miał odebrać Tata. Ale okazało się, że nie dojedzie na czas, mnie jeszcze nie było, a wujek był już pod domem, więc Tata poprosił go, by poszedł po Stasia do przedszkola. I wujek poszedł. Po wszystkich formalnościach - uprzedzeniu telefonicznym przedszkola, wylegitymowaniu wujka, Staś został mu wydany.
Tak oto wujek, jest jak dotąd jedyną osobą poza mną, która samodzielnie odebrała Stasia z przedszkola!
Tak oto wujek, jest jak dotąd jedyną osobą poza mną, która samodzielnie odebrała Stasia z przedszkola!
Subskrybuj:
Posty (Atom)