sobota, 31 października 2009

Choroba brudnych rąk

Niestety przytrafił się nam jakiś wirus żołądkowo-jelitowy. Na szczęście dosyć krótki i łagodny miał przebieg - przypuszczam, że dzięki szczepieniu przeciw rotawirusom.
Najpierw wymioty, potem lekka gorączka i osłabienie, wręcz klejenie się do mamy... Jeszcze taki Staś nigdy nie był, żal go było. Doktor zbadał go, zalecił dietę i leki osłonowe, a po 1,5 dnia Staś już był zdrowy, z apetytem i pełen energii nie mógł się doczekać powrotu do przedszkola. Niestety po kilku dniach mnie dopadło coś podobnego i podobne objawy. Również zgłosiłam się do lekarza na wszelki wypadek ze względu na fasolkę. Lekarz był dość rozmowny i poinstruował mnie, że w sezonie jesienno-zimowym to są częste infekcje i można im zapobiegać, podobnie jak innym wirusom poprzez mycie rąk. Absolutnie każdy przed kontaktem z dzieckiem musi umyć ręce, zwłaszcza jak przychodzi z zewnątrz. Bakterie powodujące takie infekcje są wszędzie - na klamkach, na przyciskach windy, na poręczach w autobusie itd...
Stąd będę chyba mniej wyrozumiała dla osób, które witają się z nami, a zwł. ze Stasiem bez umycia rąk... Może będę dziwaczką w oczach niektórych, ale czasem inaczej się nie da...

Brak komentarzy: