piątek, 5 września 2008

Klubik - cd...

Trwa tydzien adaptacyjny... Drugiego dnia Stas ponownie poszedl beze mnie na spacer, a ja w tym czasie poszlam do domu i przyszlam w poludnie go odebrac. Trzeciego dnia podobnie, w trakcie spaceru zniknelam a Stas zostal w klubiku rowniez na drzemke. Gdy po niego przyszlam, byl w trakcie zupki, ktora jadl samodzielnie (z drobna pomoca pani) ;)
A dzisiaj juz tylko zaprowadzilam go rano i po zmianie bucikow poszedl z pania za reke do sali a ja wyszlam. Oczywiscie nie moglam sie oprzec i zadzwonilam do pani po chwili z pytaniem jak sie Stas ma, pani powiedziala, ze wszystko ok i ze bawi sie ;)
A ze klubik jest w bloku obok, przed chwila zajrzalam przez okno i zobaczylam kilkoro krasnoludkow z paniami na spacerku, wsrod nich Stas ;))
Jestem bardzo z niego dumna i mam nadzieje, ze Stas bedzie sie dobrze bawil w klubiku. A ja w domu mam luz... ale jakos tak nieswojo bez mojego Kurczaczka...

poniedziałek, 1 września 2008

Klubik

Stas dzisiaj rozpoczal adaptacje w Klubiku ;) To taka odmiana zlobka - miejsce domowe, z mala iloscia dzieci, z kilkoma opiekunkami.
Na poczatku Stas pare razy wolal mnie bym usiadla z nim na podlodze, wolal czuc mame za plecami i pare razy dla odwagi usiadl mi na kolanie. Ale od razu bawil sie z cociami i dziecmi. Poszedl do jadalni na sniadanko, ja zostalam w bawialni. Potem poszedl z wszystkimi na spacerek, ja zostalam w Klubiku.
A po powrocie zaczal popychac dziewczynki. One nic. A jak skonczyl, po moich upomnieniach, jedna podeszla i pac mu z lapki w twarz. Ale sie zdziwil, otrzasnal ale nic. Przetrwal. Moze zrozumial, ze bicie powoduje bicie?
Potem bylo II sniadanko, zabawy i inne dzieci poszly spac a my do domku. Bo podczas adaptacji nie spi sie w Klubiku.
I tak Stas rozpoczal nowy wielki etap w swoim zyciu... A my razem z nim...