No i doczekaliśmy się antybiotyku, bo infekcja nie dawała za wygraną. I po 1 dawce już była poprawa, a teraz już jest ok, męczy tylko nadal kaszel na zmianę mokry i suchy...?
A zarazki Staś chyba sprzedał rodzicom, bo teraz my mamy drapanie w gardle, katar, duszący kaszel... Dziś byliśmy na spacerku, zobaczyć śnieg i bałwany.
A z nowości - chyba Stasiowi na dobre uruchamia się bunt dwulatka objawiający się częstym niezadowoleniem i buczeniem bez powodu... Chce coś zrobić sam, nie umie - złości się. Ktoś chce mu pomóc - jeszcze większa złość... Klasyka buntu ;) Biedny, sam nie wie też co się z nim dzieje... I od czasu choroby odmawia konsekwentnie mleka z butelki - więc chyba koniec ery butelkowej.
Ech, oby buntownik nie zagościł w nim na zawsze ;)
1 komentarz:
no to zycze cierpliowści dla rodziców!!!!"bunt dwulatka" dodaje kilka siwych wlosów;)wiem cos o tym;)
Prześlij komentarz