ż od kilku dni był uprzedzony, że wkrótce przyjdzie Mikołaj, jeśli będzie grzeczny. Nader często to zdanie pomagało w sytuacjach kryzysowych, kiedy Stasia główną wypowiedzią było "nie!" ;) Wtedy zdanie - "Mikołaj przychodzi do grzecznych dzieci" zmieniało cudownie Stasia w grzeczne dziecko ;)Wreszcie nadeszła sobota - rano wstaliśmy już o 7 (wiadomo dzięki komu ;), ubraliśmy się i w południe Tata poszedł wyrzucić śmieci a tu ktoś dzwoni do drzwi. Otwieramy a za drzwiami - Mikołaj! Staś przejęty,pokazał Mikołajowi gdzie może usiąść, ale jak ja szybko poszłam do pokoju po aparat, to zaraz leciał za mną ;) Mikołaj wszedł do salonu i rozpoczął "przesłuchanie" - czy byłeś grzeczny? Staś bez mrugnięcia okiem powied
ział "Tak!" i Mikołaj zaczął wyciągać prezenty: klocki Lego, znikopis i ciastolina. Staś z ochotą przyjmował prezenty i wtedy strachu już w ogóle nie było ;) Mikołaj szybko się pożegnał i poszedł żegnany przez Stasia "Papa, do zobaczenia!". A potem nagle wrócił Tata, jakoś dziwnie miał zaczerwienione policzki... ;))) A na fotkach widać to niezwykłe spotkanie oraz radość z prezentów ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz