niedziela, 28 grudnia 2008

Przemyślenia okołoświąteczne mamy...

Pod wieloma względami to pierwsze Święta... pierwsze u nas, pierwsze dla całej rodziny w W-wie, pierwsze w połączonym składzie rodzin, pierwsze, gdy my gościmy Rodziców, pierwsze "świadome: święta Stasia... On cieszył się w swej dziecięcej otwartości, szczerości z tego niecodziennego spotkania z całą Rodziną w tym samym miejscu i czasie. Dorośli mieli chwile wspólnoty ale tez odosobnienia, potrzebnego przy takiej ilości osób na małej powierzchni mieszkaniowej ;) i tu pomagały książka, sudoku, komputer (!), papieros... A wspólne chwile to gotowanie - dwie babcie, każda ma swoje sposoby i tajniki kulinarne ale dogadywały się w kuchni bez problemu. Młodsi wiekiem i stażem kulinarnym tez ambitnie pomagali i wnosili swój wkład w świąteczne obiady. Było wesoło - każdy miał swoje zdanie na tematem danego dania, swój sposób, pomysł jak i co przyrządzić ;)) Dziadek był nieodłącznym towarzyszem Stasia, tata był gospodarzem trzymającym całość w ryzach... Wszystko i wszyscy mieszali się ze sobą, konieczne były luz, wsłuchanie się w drugiego, a czasem zdecydowane postawienie na swoim... Nie było żadnych zgrzytów, niesnasek, kłótni czy obrażania...
I w sobotę po Świętach wszyscy się rozjechali... I wtedy poczułam w sercu i duszy pustkę... Zostaliśmy we trójkę a ja miałam poczucie, że Święta już minęły, że to już koniec... Kilka dni i tak wiele osób przyzwyczaiło mnie do gwaru, do nieustannej obecności kogoś obok... Zabrakło gwaru, śmiechu, czasem zbyt głośnej rozmowy, dyskusji, żartów, docinków... Pozostało wspomnienie, wspólny wysiłek przygotowań i poczucie że się udało ;) Staś też często wspominał babcie i dziadka - mówił babka, dziadzia... I powoli dochodziło do niego, że już pojechali do domu, papa...
Ja mam poczucie, że nasza Rodzina jest naszą największą wartością w życiu. I jestem bardzo szczęśliwa, że Staś może dorastać w gronie takich babć, dziadka, cioci i wujków. Szkoda, że takie odległości nas dzielą, ale fantastycznie, że mimo tego tak jest nam razem dobrze...

Brak komentarzy: