niedziela, 25 stycznia 2009
Spacer na własnych nogach
Wybraliśmy się dzisiaj na spacer, naszą standardową wersję - do pobliskiego parku. To jest odległość jakiegoś kilometra i taś od wyjścia z domu przeszedł całą drogę na własnych nogach! Szedł trzymając za rękę mamę lub tatę, albo pchając wózek. czasem nawet nadawał tempo, krzycząc: biegniemy! W drodze powrotnej, tuż przed domem chciał wejść do wózka i siedział w nim spokojnie aż do wejścia do domu. Rzekłabym nawet lekko przysypiając, ale nic dziwnego - taką długą trasę na takich małych nóżkach!
sobota, 24 stycznia 2009
U Franka
Byliśmy z pierwszą wizytą u Franka! Poznaliśmy nie tylko jego, bo byli też inni goście - Hania i Karolinka z rodzicami. Wszystkie dzieci młodsze od Stasia o minimum rok, ale Stasiowi to nie przeszkadzało. Głaskał Hanię po buzi - ku jej zadowoleniu ;), rozdawał misie, chciał jeść z Frankiem kaszkę, zaglądał do gondoli Karolinki... Ale najbardziej był zachwycony menu - ciasteczka roboty cioci Madzi, sałatka roboty wujka Wiktora pasowały Stasiowi niebiańsko. I wszyscy zdążyli zauważyć, ze Staś będzie jadł dopóki pyszności są na stole ;))
To pierwsze takie spotkanie rodziców razem z dziećmi - dotychczas spotkania wyglądały inaczej nieco - bez dzieci.. ;) A teraz: każde dziecko w innym czasie, spało, jadło... Tylko jak płacz to wszystkie naraz ;)) Staś szybko zaznajomił się z wszystkimi - z wujkiem Rafałem eksplorował zabawki Franka, z wujkiem Łukaszem grał w hokeja a z wujkiem Wiktorem zwiedzał cały dom, z naciskiem na kuchnie i piekarnik.
Było bardzo fajnie i mam nadzieje, ze spotkania będą kontynuowane.. I ze szybko nadejdzie czas, gdy dzieci zajmą się same sobą zabawa a rodzice odetchną we własnym towarzystwie... To była myśl przewodnia spotkania ;)
czwartek, 22 stycznia 2009
środa, 21 stycznia 2009
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Sanki
Z racji braku śniegu Staś nie ma jeszcze sanek i na sankach nie jeździł...do czasu, aż pojechaliśmy do Dziadka Janka. Akurat spadł świeży śnieg, była piękna pogoda i Dziadek (bez konsultacji z Babcią ;)) pojechał kupić sanki. Ale jakie! Jak wziął Stasia na sanki, to wszystkie sąsiadki były pod wrażeniem. Sanki są bardzo solidne, z oparciem ale i z "dyszlem" za oparciem, także można sanki pchać jak wózek! A jak się z tyłu przedłuży płozy to można na nich stanąć i jechać razem z dzieckiem ;) Niestety nie mamy zdjęć tego cuda, bo gdy Staś szalał na sankach, Mama była na zakupach a Tata odpoczywał po hucznie obchodzonej 60-tce Dziadka Janusza ;) Ale może jeszcze się uda je uwiecznić. A po powrocie do domu i po pierwszym dniu w Klubiku ciocie poznały, że Staś był u dziadka, bo do południa był rozbójnikiem ;) Dziadek rozpuścił Stasia przez kilka dni - jak zawsze zresztą ;)) Ale już Staś wraca do pionu - do czasu następnego spotkania z Dziadkiem ;) No ale od czego są Dziadkowie, to wiadomo...
piątek, 16 stycznia 2009
Szaleństwa z Babcią Grażyną
Babcia Grażyna nas odwiedziła ;) Staś oczywiście wykorzystał odwiedziny babci w 100% ;)) Była towarzyszem zabaw Stasia przez cały czas, nawet najbardziej wymagające zabawy jak tańczenie do Pszczółki Mai 123489 razy babcia znosiła bardzo dzielnie i bez oszukiwania tańczyła ile sil. Łącznie z podskokami, które zarządził Staś. Ekspresje i moc szaleństw widać na fotkach, ale tez piękny całus jakim Staś obdarował babcię w podzięce za tance ;)) Szkole podrywania Staś opanowuje błyskawicznie ;)
czwartek, 15 stycznia 2009
B - A - L !!!
W Klubiku był bal! Nie przebierańców, bo dzieci za wiele uciechy z przebrań by nie miały, ale prawdziwy bal karnawałowy z dekoracjami, tańcami i czym tam jeszcze...Staś był bardzo elegancki, w spodniach i koszuli. Tańczył ze wszystkimi, szczególnie z Zuzią i ciociami. dzieci miały ręcznie robione czapeczki karnawałowe, a Klubik był przystrojony serpentynami, balonami... Na koniec Staś dostał do domu 2 balony i swoja czapeczkę. Chciałam mu zdjęcie zrobić, ale niestety odmawiał włożenia czapeczki ;) Ale jak widać na zdjęciu, Sta i Tata w domu kontynuowali zabawę, a czapeczkę z ochotą założył Tata ;))
sobota, 10 stycznia 2009
Klubik, miłość, placki...
Staś po przerwie świątecznej z radością wrócił do Klubiku. Co prawda, ku jego niepocieszeniu Zuzia jest chora i był cały tydzień nieobecna, ale nie przeszkadzało mu to w zabawie. Ciocia była zdumiona, że Staś zasypia już przy 7 kołysance (z mamą zasypia już przy 6 ;)), jednego dnia obudził się pierwszy i w sypialni powywracał wszystkie materace, porozbierał z poszewek kołdry i poduszki...Po czym zapukał do drzwi dając do zrozumienia ciociom, że już wstał...
Ciocia Magda nadal wyznaje, że Staś to jej miłość.. Któregoś dnia przychodzę po Stasia a on bawi się w najlepsze i ani mu się śni wychodzić. Namawiam go, używam różnych trików - nic. Po 45 min. spasowałam, i uległam namowom cioć - poszłam do domu...sama. Po kolejnych 45 min. poszłam po niego ponownie i już łaskawie chciał iść do domu.. Kolejnego dnia przychodzę a tu ciocie smażą placuszki z jabłkami. Zapach taki, że każdego zwala z nóg i każe prosić się o placka.. Nawet tata Natalii się skusił ;)) Staś wtrąbił 8 placków, po czym pozwolił się ubrać i poszliśmy do domu... Ciocia Magda zachwycona Stasiem opowiada mi jak codzień przebieg dnia. Przy przewijaniu kupy Staś na przewijaku mówi do cioci "Ale nawaliłem kupsko..."... A kolejnego dnia na jakieś uwagi cioci Staś odpowiada jej "Nie mów!"... Ciocia nadal mówi, że ona Stasia uwielbia i może z nim siedzieć cały dzień...
Ciocia Magda nadal wyznaje, że Staś to jej miłość.. Któregoś dnia przychodzę po Stasia a on bawi się w najlepsze i ani mu się śni wychodzić. Namawiam go, używam różnych trików - nic. Po 45 min. spasowałam, i uległam namowom cioć - poszłam do domu...sama. Po kolejnych 45 min. poszłam po niego ponownie i już łaskawie chciał iść do domu.. Kolejnego dnia przychodzę a tu ciocie smażą placuszki z jabłkami. Zapach taki, że każdego zwala z nóg i każe prosić się o placka.. Nawet tata Natalii się skusił ;)) Staś wtrąbił 8 placków, po czym pozwolił się ubrać i poszliśmy do domu... Ciocia Magda zachwycona Stasiem opowiada mi jak codzień przebieg dnia. Przy przewijaniu kupy Staś na przewijaku mówi do cioci "Ale nawaliłem kupsko..."... A kolejnego dnia na jakieś uwagi cioci Staś odpowiada jej "Nie mów!"... Ciocia nadal mówi, że ona Stasia uwielbia i może z nim siedzieć cały dzień...
wtorek, 6 stycznia 2009
Niech żyje Skype!
Od kilku dni komunikujemy się z Rodzinką częściej za pomocą Skype'a, ponieważ dzięki temu, że jest zarówno dźwięk i obraz Staś może widzieć babcie, dziadka, ciocię i vice versa ;) Oczywiście najlepsza była sesja z dziadkiem, ponieważ jego kreatywność i szaleństwa w zabawach ze Stasiem przełożyły się też na rozmowę via internet ;))) Co widać na zdjęciach obok - Staś chętnie przyłączył się do konwencji - w rozmowie braly udzial zabawki, czapki i inne rózne rekwizyty ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)


