czwartek, 22 stycznia 2009
środa, 21 stycznia 2009
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Sanki
Z racji braku śniegu Staś nie ma jeszcze sanek i na sankach nie jeździł...do czasu, aż pojechaliśmy do Dziadka Janka. Akurat spadł świeży śnieg, była piękna pogoda i Dziadek (bez konsultacji z Babcią ;)) pojechał kupić sanki. Ale jakie! Jak wziął Stasia na sanki, to wszystkie sąsiadki były pod wrażeniem. Sanki są bardzo solidne, z oparciem ale i z "dyszlem" za oparciem, także można sanki pchać jak wózek! A jak się z tyłu przedłuży płozy to można na nich stanąć i jechać razem z dzieckiem ;) Niestety nie mamy zdjęć tego cuda, bo gdy Staś szalał na sankach, Mama była na zakupach a Tata odpoczywał po hucznie obchodzonej 60-tce Dziadka Janusza ;) Ale może jeszcze się uda je uwiecznić. A po powrocie do domu i po pierwszym dniu w Klubiku ciocie poznały, że Staś był u dziadka, bo do południa był rozbójnikiem ;) Dziadek rozpuścił Stasia przez kilka dni - jak zawsze zresztą ;)) Ale już Staś wraca do pionu - do czasu następnego spotkania z Dziadkiem ;) No ale od czego są Dziadkowie, to wiadomo...
piątek, 16 stycznia 2009
Szaleństwa z Babcią Grażyną
Babcia Grażyna nas odwiedziła ;) Staś oczywiście wykorzystał odwiedziny babci w 100% ;)) Była towarzyszem zabaw Stasia przez cały czas, nawet najbardziej wymagające zabawy jak tańczenie do Pszczółki Mai 123489 razy babcia znosiła bardzo dzielnie i bez oszukiwania tańczyła ile sil. Łącznie z podskokami, które zarządził Staś. Ekspresje i moc szaleństw widać na fotkach, ale tez piękny całus jakim Staś obdarował babcię w podzięce za tance ;)) Szkole podrywania Staś opanowuje błyskawicznie ;)
czwartek, 15 stycznia 2009
B - A - L !!!
W Klubiku był bal! Nie przebierańców, bo dzieci za wiele uciechy z przebrań by nie miały, ale prawdziwy bal karnawałowy z dekoracjami, tańcami i czym tam jeszcze...Staś był bardzo elegancki, w spodniach i koszuli. Tańczył ze wszystkimi, szczególnie z Zuzią i ciociami. dzieci miały ręcznie robione czapeczki karnawałowe, a Klubik był przystrojony serpentynami, balonami... Na koniec Staś dostał do domu 2 balony i swoja czapeczkę. Chciałam mu zdjęcie zrobić, ale niestety odmawiał włożenia czapeczki ;) Ale jak widać na zdjęciu, Sta i Tata w domu kontynuowali zabawę, a czapeczkę z ochotą założył Tata ;))
sobota, 10 stycznia 2009
Klubik, miłość, placki...
Staś po przerwie świątecznej z radością wrócił do Klubiku. Co prawda, ku jego niepocieszeniu Zuzia jest chora i był cały tydzień nieobecna, ale nie przeszkadzało mu to w zabawie. Ciocia była zdumiona, że Staś zasypia już przy 7 kołysance (z mamą zasypia już przy 6 ;)), jednego dnia obudził się pierwszy i w sypialni powywracał wszystkie materace, porozbierał z poszewek kołdry i poduszki...Po czym zapukał do drzwi dając do zrozumienia ciociom, że już wstał...
Ciocia Magda nadal wyznaje, że Staś to jej miłość.. Któregoś dnia przychodzę po Stasia a on bawi się w najlepsze i ani mu się śni wychodzić. Namawiam go, używam różnych trików - nic. Po 45 min. spasowałam, i uległam namowom cioć - poszłam do domu...sama. Po kolejnych 45 min. poszłam po niego ponownie i już łaskawie chciał iść do domu.. Kolejnego dnia przychodzę a tu ciocie smażą placuszki z jabłkami. Zapach taki, że każdego zwala z nóg i każe prosić się o placka.. Nawet tata Natalii się skusił ;)) Staś wtrąbił 8 placków, po czym pozwolił się ubrać i poszliśmy do domu... Ciocia Magda zachwycona Stasiem opowiada mi jak codzień przebieg dnia. Przy przewijaniu kupy Staś na przewijaku mówi do cioci "Ale nawaliłem kupsko..."... A kolejnego dnia na jakieś uwagi cioci Staś odpowiada jej "Nie mów!"... Ciocia nadal mówi, że ona Stasia uwielbia i może z nim siedzieć cały dzień...
Ciocia Magda nadal wyznaje, że Staś to jej miłość.. Któregoś dnia przychodzę po Stasia a on bawi się w najlepsze i ani mu się śni wychodzić. Namawiam go, używam różnych trików - nic. Po 45 min. spasowałam, i uległam namowom cioć - poszłam do domu...sama. Po kolejnych 45 min. poszłam po niego ponownie i już łaskawie chciał iść do domu.. Kolejnego dnia przychodzę a tu ciocie smażą placuszki z jabłkami. Zapach taki, że każdego zwala z nóg i każe prosić się o placka.. Nawet tata Natalii się skusił ;)) Staś wtrąbił 8 placków, po czym pozwolił się ubrać i poszliśmy do domu... Ciocia Magda zachwycona Stasiem opowiada mi jak codzień przebieg dnia. Przy przewijaniu kupy Staś na przewijaku mówi do cioci "Ale nawaliłem kupsko..."... A kolejnego dnia na jakieś uwagi cioci Staś odpowiada jej "Nie mów!"... Ciocia nadal mówi, że ona Stasia uwielbia i może z nim siedzieć cały dzień...
wtorek, 6 stycznia 2009
Niech żyje Skype!
Od kilku dni komunikujemy się z Rodzinką częściej za pomocą Skype'a, ponieważ dzięki temu, że jest zarówno dźwięk i obraz Staś może widzieć babcie, dziadka, ciocię i vice versa ;) Oczywiście najlepsza była sesja z dziadkiem, ponieważ jego kreatywność i szaleństwa w zabawach ze Stasiem przełożyły się też na rozmowę via internet ;))) Co widać na zdjęciach obok - Staś chętnie przyłączył się do konwencji - w rozmowie braly udzial zabawki, czapki i inne rózne rekwizyty ;)))Nowości!
Efektem ubocznym odwiedzin Rodzinki są nowe umiejętności Stasia! Dotąd Staś znał mnóstwo dłuższych i krótszych wierszyków, ale na zasadzie - dorosły rozpoczyna wers a Staś kończy. A tu nagle... Będąc ze Stasiem słyszę jak on bawi się i pod nosem mówi: "Siała baba mak, nie wiedziała jak, dziadek wiedział - nie powiedział, a to było tak". Cały wierszyk powiedział sam! A dziadek nauczył Stasia choreografii do piosenki Rosną sobie grzybki ;)
W pierwszym dniu w klubiku po świętach od razu zaprezentował umiejętności, a ciocia zachęcała go mówiąc " trzy-cztery, już!" I teraz Staś każdy wierszyk lub inny pokaz rozpoczyna od - "trzy, cztery, już!" ;)))
W pierwszym dniu w klubiku po świętach od razu zaprezentował umiejętności, a ciocia zachęcała go mówiąc " trzy-cztery, już!" I teraz Staś każdy wierszyk lub inny pokaz rozpoczyna od - "trzy, cztery, już!" ;)))
piątek, 2 stycznia 2009
Urodziny!
Dziś są Taty urodziny ;) Staś od razu jak tata wstał powiedział mu - Sto lat, sto lat!!!
A mamusia przyłączyła się do życzeń ;)))
A reszta dnia upłynęła miło na świętowaniu przerywanym telefonami z życzeniami od mnóstwa osób ;)))
A mamusia przyłączyła się do życzeń ;)))
A reszta dnia upłynęła miło na świętowaniu przerywanym telefonami z życzeniami od mnóstwa osób ;)))
czwartek, 1 stycznia 2009
Sylwester
Sylwester 2008/2009 był naszym pierwszym Sylwestrem spędzonym ze Stasiem. W Sylwestra Staś wydłużył sobie drzemkę do 18, ja w tym czasie przygotowałam sylwestrowe przekąski. Przed 20 wszystko było gotowe, przebraliśmy się na imprezowo i zaczęły się tańce. Staś szalał z nami, tańczył, biegał, podskakiwał, śpiewał... Jak kończył się piosenka krzyczał "jeszcze!" i domagał się szybkiego puszczenia kolejnej ;) W trakcie imprezy zaskypowaliśmy do rodzinki. Byli w szoku, że w domu, z dzieckiem (na trzeźwo;)) można aż tak dobrze się bawić. A naprawdę szaleliśmy ostro, ja byłam mokra od tańców a Staś już o 22 był padnięty. Poszedł więc spać, a wtedy my spoczeliśmy i raczyliśmy się drinkami i przekąskami. I o 2 poszliśmy spać a w Nowy Rok Staś obudził nas przed 8 ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)

