poniedziałek, 1 października 2007

Weekendowo

Ostatni weekend był bardzo rozrywkowy. W sobotę odwiedziliśmy kolegę Stasia, który wraz z rodzicami opuszcza ojczyznę na kilka lat, by dorastać w skośnookim świecie. Obaj jeszcze nie za bardzo czują więzi przyjaźni, więc nie było łez rozstania. Zobaczymy co będzie po ich powrocie ;-)
A w niedzielę wybraliśmy się ze znajomymi na firmową imprezę taty - piknik na polu golfowym. Wielki, bogaty świat ;-)) Staś miał w nosie czy bogaty czy nie, najbardziej podobało mu się eksplorowanie trawnika na polu golfowym. Położony na kocyku, szybko go opuścił, by wyrywać trawę, przyglądać się liściom - był tym zachwycony! Ciocie i wujkowie są nieustannie ubawieni Stasiem, chwaląc go jakim jest grzecznym dzieckiem. On się odwdzięcza rozsyłając im swoje czarodziejskie uśmiechy i prezentując swoje pierwsze uzębienie.
Korzystają z okazji, Staś posiedział sobie z mamą za kierownicą różnych modeli volvo (oczywiście podczas postoju) i chyba bardzo mu się to podobało. Najbardziej był zadowolony, gdy siedzieliśmy w cabrio ;-) na pikniku pięknie zjadł marchewkę z jabłkiem, kilka razy się zdrzemnął a całość zakończył kupa w stylu "ubrudzę wszystko co się da".
Ale na tym nie koniec wrażeń weekendowych! czekały nas jeszcze kolejne zajęcia na basenie. Tam Staś jak zwykle posłusznie uczestniczył we wszystkich ćwiczeniach. Ale zauważyliśmy, że Staś wykonując ćwiczenia jest tak zafascynowany tym co się dzieje, gdzie on jest, że nie przykłada wagi do skuteczności ćwiczeń. I tak, jeśli pani instruktorka oczekuje, by dzieci spróbowały same machać nóżkami, to Staś owszem, macha z pomocą taty. Ale bardziej go zajmuje kwestia skąd tu tyle wody, albo co te dzieci robią, albo oblizywanie gumowej zabawki ;-))) Ewidentnie rośnie nam naukowiec ;-)
A dzisiaj urodziny Babci Grażyny - sto lat!

Brak komentarzy: