wtorek, 16 października 2007

Towarzystwo

Staś jest bardzo towarzyskim dzieckiem. Lubi i dorosłych i dzieci, ale właśnie swoich rowieśników traktuje z wielką serdecznością i empatią. Empatią ogromną - jak tylko usłyszy dziecko, które płacze lub wydaje dźwięki podobne do płaczu-krzyku, sam robi podkówkę i w płacz...

Ale gdy nie słyszy płaczu to strasznie cieszy się na widok innych dzieci. Dzisiaj na fitnessie jak zwykle ostatnio pozostawil swoją mamę i wyruszył (wyraczkował) w kierunku pani instruktorki... I do końca zajęć towarzyszył jej, krążąc wokół niej albo wspinając się na nią..hm... Już mu tata pozazdrościł tej znajomości z panią.. No po prostu synek wdał się w tatę, ot co.

Ale drugim obiektem Stasia zainteresowań był kolega leżący przy swojej ćwiczącej mamie, znany nam tez już wcześniej z zajęć na basenie. Gdy już znużył się zabawą z instruktorką, wyruszył w jego kierunku i w ramach powitania, z rozpędu włożył koledze palce do oka ;) Kolega na szczęście znał się na żartach i nie było skandalu ;-))

Brak komentarzy: