W tym roku Staś już aktywnie uczestniczył w ubieraniu choinki, co zaowocowało stłuczeniem bombki ;) A że był rekonwalescentem po infekcji, to pomagał mi też w dekorowaniu świątecznym i pieczeniu pierników.
Tegoroczne Święta odbyły się znów u nas, nasze zaproszenie przyjęli wszyscy, choć nie wszystkim udało się dotrzeć. Brakowało wujka Wojtka i dziadka Janusza..
Babcia Grażyna przyjechała kilka dni przed Świętami i w pocie czoła szykowała potrawy jednocześnie bawiąc się ze Stasiem, który 10 razy dziennie domagał się od babci zabawy w namiot. To zabawa znana tylko babci i Stasiowi ;)
W Wigilie dojechali dziadkowie ze Śląska, wujek Adam i ciocia Paulina. pełna chata i zaczęly sie przygotowania do kolacji. Było jak zwykle bardzo sympatycznie, trochę odmieniliśmy menu, bo obok karpia zaserwowaliśmy też sandacza. Po kolacji zaczęło się szaleństwo prezentowe, oczywiście najbardziej obdarowanym był Staś, aż oczopląsu dostał od prezentów. Gwiazdka w tym roku zaszalała i naprawdę hojnie obdzieliła wszystkich ;) Dziękujemy!
Staś był tak rozemocjonowany, że miał lekkie kłopoty z pójściem spać, ale tata sobie poradził ;) Kolejne dni Świąt upłynęły domowo-spacerowo, odwiedził nas też wujek Bartek. Bardzo wszystkim dziekujemy za odwiedziny i bardzo miłe Święta!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz