czwartek, 7 sierpnia 2008

Biega, krzyczy pan...

Nie, nie pan Hilary, tylko mama... Wybieralismy sie na spacer i szukalam drugiego buta Stasia. Schylam sie, mowie "gdzie ten drugi but", szukam i nic. Nagle podchodzi do mnie Stas i podaje mi swoj drugi but ;))
Coraz czesciej zdarzaja sie sytuacje, gdy czegos szukam, mowie o tym a nagle Stas mi to przynosi albo pokazuje palcem gdzie jest. Mozna powiedziec, ze mam pozytek z syna ;)
A zasob slownictwa nadal sie pozerza o nowe slowa:
pata - lopata, koko - okno, mana - malina, gida - jagoda, zzziiii - samolot, dam - dom, gajka - gaja, tan - wstan ;)))
I na koniec - poszerza sie tez garnitur zebow - ida kolejne, co okupione jest megakatarem i nieprzespanymi nocami. Ale juz czuc 2 zyletki na gornych dziaslach, wiec juz blizej konca horror zebowego - do nastepnego razu;)
A dla przypomnienia - od wczoraj Stas ma 1,5 roku!!!

Brak komentarzy: