Dzisiaj rano Staś - jak zwykle ostatnio - szalał na sofie. Dosłownie - przewala się w każdą stronę, zupełnie nie zważając na to, że sofa ma określoną powierzchnię i że często zbliża się do jej krawędzi... i jak zwykle z lubością włożył sobie mój palec do buzi, by go pogryźć bezzębnymi dziąsłami. Zaraz... bezzębnymi... a co tu takie ostre? Zajrzałam do szczęki, a tu na dole widać 2 wyrzynające się kreseczki, które są już na wierzchu, bo tną!
Tak więc - mamy 2 zęby! I to na dzień przed 7 miesięcznicą!
Wiąże sie to z niemałym "marudem" Stasia - dzisiaj usypiałam go 3 razy, na przemian płakał i śmiał się... Ech, "cypisek"...
Idziemy dzisiaj na szczepienie i przy okazji - ważenie ;-))
A w dodatku z rana dowiedzialam się, że koleżanka, która od 3 lat stara sie z mężem o dziecko - jest w ciąży!!! No dzień dobrych wiadomości! Oby zrobił się z tego tydzień, albo i miesiąc ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz