czwartek, 13 września 2007

Plusk, plusk...

Wczoraj odbyły sie pierwsze zajęcia kursu dla niemowląt na nowym lokalnym basenie Muszelka. Wsród uczestników zajęć znalazł się... Staś Opach! Wiekowo był gdzieś pośrodku grupy, ponieważ były dzieci mniejsze, ale też takie siedzące czy stawiające pierwsze kroki.
Zajęcia rozpoczęły się od włożenia pielucho-majteczek do pływania (wyglądają uroczo) i spaceru po basenie dla oswojenia się z nim. Staś nie bał się, ale był bardzo uważny i zachowawczy - poważny, rozglądał się, trzymał blisko taty... A potem - na komendę pani instruktorki - do wody! I Staś z tatą i pozostałymi uczestnikami wkroczyli do wody. Natomiast drugie połówki rodziców - mamusie i tatusiowie (w zależności od tego kto był w wodzie) krążyli dookoła basenu z kamerami, aparatami albo po prostu przejęci obserwowali co ich pociechy wyprawiają w wodzie ;-)) Ja oczywiście należałam do tej grupy właśnie ;-))
Wracając do Stasia w wodzie - tu nastąpiło wielkie zdziwienie wyrażone badawczym przyglądaniem się tafli wody z bliska. I powolutku - z każdym kolejnym zadawanym ćwiczeniem - coraz większa radość z pluskania się w wielkiej niecce wody ;-)) Jak na razie ćwiczenia wykonywane na pleckach nie przypadły mu do gustu - nie protestował, ale był trochę spięty. Za to wszelkie podskoki, polewanie się wodą ze słoników-podlewaczek, łapanie zabawek, zanurzanie głowy taty pod wodą, pływanie na brzuszku, wynurzenia i zanurzenia - super zabawa! A najfajniejsze było to co sam odkrył - uderzanie rączkami w taflę wody - czyli pospolite pryskanie wodą - był zachwycony! No a na koniec było wspólne kółeczko uczestników dużych i małych i gremialny okrzyk (na razie w wykonaniu rodziców ;-) - dowidzenia! I zbieranie zabawek pływających po wodzie i dostarczenie ich do miski. No i wyjście do szatni. Tu był mało przyjemny moment, którego np. mama nie znosi - zimnoooo... Ale Staś opatulony ręcznikami robił dobra minę do złej gry - z drżącą dolną szczęką poddał się zabiegom w szatni.
Jeszcze w drodze powrotnej padł jak mucha, a w domu, przebrany w piżamkę, słodko zasnął...
A ja tam byłam, wszystko widziałam i zachowałam na fotkach ;-))
Następne zajęcia - za tydzień.

Dla zainteresowanych szczegółami kursu: www.akademiaruchu.eu

Brak komentarzy: