poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mikołaj

 

No i przyszedł! Zapukał, wszedł, rozdał prezenty, wymagał wierszyka/piosenki, ale był dobroduszny... Chłopaki przejęte - Staś z respektem, ale wiedział, że Mikołaj daje prezenty więc przezwyciężał strach i dzielnie czekał na swoje ;) W sumie trudno sie dziwić respektowi, jak od kilku tygodni sprytni rodzice Mikołajem wysługiwali sie przy dyscyplinowaniu ;)
Natomiast Antek pełna zgroza - mina na krawędzi histerii, uratowało go chyba tylko to, że siedział na kolanach mamy i w miarę czuł się bezpiecznie. Ale patrzył na Mikołaja z pełną i nieukrywana odrazą ;)
Posted by Picasa

Brak komentarzy: