Jak co roku - nadszedł czas na pierniczki. W tym roku Staś nie chodzi teraz do przedszkola z powodu infekcji, więc chcąc-nie chcąc brał udział w pieczeniu. Z zapałem przystąpiliśmy do pracy... Staś wyrywał się do wałkowania ciasta i wycinania pierniczków foremkami. Po jakichś 10 minutach prace znudziły mu się, ale znalazł inne fascynujące zajęcia - mycie rak w zlewie, zabawa mąką, itd... Dzięki temu moja praca trwała 1,5 raza dłużej, no ale trzeba dziecko uczyć zwyczajów świątecznych ;)) Za to do jedzenia naszych wyrobów jest pierwszy. Codziennie mówi: Muszę sprawdzić jak się czują pierniczki", otwiera puszkę i zjada pierniczka albo nadgryza... Puszka powędrowała wiec do szafy, bo inaczej goście na Święta mogliby tylko pomarzyć o pierniczkach ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz