To my ;) Codziennie po Klubiku, wybieramy się na spacer po okolicy. Wczoraj zawitaliśmy w okolice naszej stadniny. Co prawda koników nie było na padoku, ale okolice fajne. Staś znalazł taki mały podjazd i pół godziny spędził na podchodzeniu i schodzeniu z kładki. Całkowicie sam ;) A że pogoda nadal superowa, to korzystamy ile się da. na koniec obowiązkowo odwiedziny naszego placu zabaw - tam Staś musi chwilę pobyć w piaskownicy i na huśtawce. I wracamy do domu na jabłko, chleb lub picie - na życzenie Stasia. A jak dla mnie taka jesień powinna być do grudnia..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz