Staś odkąd poszedł do Klubiku coraz oporniej zasypia w dzień. W Klubiki panie miały nieraz kłopoty i często Staś nie spał - dzieci śpią a Staś siedzi w bawialni i bawi się. Czasem sam a czasem z jakimś jeszcze innym buntownikiem.
Ale jeśli zasypiał to z różnymi perypetiami, np. wszedł pod materac, nakrył się nim i zasnął... Pani się go nieźle naszukała ;) Albo - pani głaskała go po głowie, nagle Staś chwyta jej rękę i sam się nią gładzi i nagle całuje jej dłoń ;) czasem pani brała Stasia do osobnej sypialni, takie przeznaczonej dla niemowląt, i zasypiał w łóżeczku ze szczebelkami. Broni się przed snem do ostatniego mrugnięcia okiem i... odpływa ;)
Wczoraj przy odbieraniu Stasia pani powiedziała, że nie spał. Tradycyjnie po klubiku poszliśmy na spacer do parku. Staś się wybiegał, był bardzo grzeczny. I jak wracaliśmy to marudził ze zmęczenia, aż się wyciszył i pod domem nagle zastygł w dziwnej pozie w wózku - lekko zwisając przez podpórkę. Spojrzałam na niego, a on już odpływa do krainy Morfeusza ;) ale naiwny ten, który pomyślał, że pewnie po przyjściu do domu poszedł spać. O, nie - nie Staś. Jak tylko zobaczył, że wchodzimy do domu, wparował do zabawek i koniec spania ;)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz