W maju 2006r. byliśmy na imprezie u znajomych, po której wracaliśmy do domu autobusem pełnym kibiców Legii... Ale szczęśliwie dotarliśmy do domu i następnego dnia, w niedziele począł się Staś ;)))
Gdy zrobiłam test ciążowy i zobaczyliśmy 2 kreski, nie mogliśmy uwierzyć. Tomek śmiał się, ze za mało coś się nastaraliśmy żeby już był efekt ;) A jednak - potwierdziło się! Bylismy bardzo szczęśliwi i do końca 3 miesiąca utrzymywaliśmy wszystko w tajemnicy, nie chcąc zapeszać... Znajomym mówiliśmy, ze mam alergie (co akurat było prawda, w tym czasie zawsze meczy mnie katar i kichanie) i muszę brać leki, stad nie mogę pic piwa. Tak, tak, wszyscy byli zdziwieni, ze nie pije piwa.. Hm...nie wiem czy to dobrze o mnie świadczy ;)
A dziadkom powiedzieliśmy podczas długiego weekendu w czerwcu. Wszyscy pojechaliśmy w odwiedziny do babci Grażyny do Masłońskiego. Siedzieliśmy na tarasie, gadaliśmy, była piękna pogoda i my wręczyliśmy przyszłym babciom paczuszki... Otworzyły a w środku były niemowlęce buciki, które ja otrzymałam w prezencie jeszcze podczas wieczoru panieńskiego ;) Wszyscy bardzo się cieszyli, wypytywali co i jak i było wesoło.. I czekaliśmy na naszego dzidziusia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz